wtorek, 4 stycznia 2011

Rozmowa Dexa z Dexem

Dex podniósł kufel piwa i wypił potężnego łyka. Tak, Żywiec to było coś, co uwielbiał. Odłożył naczynie i spojrzał na swojego milczącego rozmówcę.
- Będziemy tak milczeć? Nic nie mówić? - spytał Dex po chwili wpatrywania się w postać.
- Ja nie jestem tutaj, by mówić - odparł mężczyzna - Ja jestem tutaj, by Cię wysłuchać.
- Wysłuchać mnie... - odparł Dex powoli, opadając na oparcie fotelu - To może być trudne, zważywszy na to, że sam czasem nie wiem, o czym chciałbym mówić... A uwierz mi, często mam chęć wyżalić się. Ale... boję się. Boję się reakcji ludzi na to, co wypowiem. Reakcji na uczucia, które we mnie drzemią... Ale czekaj... właściwie, to kim Ty u licha jesteś?
- Oj Dex, Dex... odpowiedź jest strasznie prosta, ale zarazem i trudna jak mało rzeczy na tym świecie. Zacznę od tego, że... jestem Tobą.
Dex spojrzał na niego z nieukrywanym zdziwieniem. Jednak wyraz twarzy szybko przemienił się w lekką irytację.
- Czekaj... co mam rozumieć, że jesteś mną? Czyżbym jechał na jakiś dragach? A może śnię?
- Nie Dex... wszystko jest w porządku... jestem Tobą. Zresztą, ludzie zawsze określają mnie w inny sposób... Jestem niewypowiedzianymi słowami, jestem marzeniami, pragnieniami... jestem tym, czego Ci brak albo tym, co już posiadasz. Mogę być dosłownie wszystkim. Pytanie jednak nie brzmi, kim jestem, a dlaczego tu jestem.
- Ale... - Dex był niezwykle zaskoczony tym wszystkim - Jak mam w takim razie się do Ciebie zwracać?
- Pomyślmy... zawsze chciałeś mieć starszego brata, nieprawdaż? No nie patrz tak na mnie - w końcu jestem Tobą i wiem nawet o tych rzeczach, o których jeszcze nikomu nie mówiłeś... Zwracaj się do mnie tak, jakbym był tym starszym bratem.
- Skoro wiesz o mnie wszystko, to czemu miałbym w ogóle z Tobą rozmawiać?
- Właściwie, to nie musisz mi nic mówić. Ale czy nie jest dobrze czasem się komuś po prostu wygadać?
- No... nie sposób nie przyznać Ci racji... Więc na czym to ja skończyłem? A... tak. Na uczuciach... Uczuciach, które dusze w sobie... Staram się je zabijać, byleby tylko nie urosły w siłę...
- Dlaczego? Dlaczego zabijasz coś, co jeszcze nie miało okazji rozwinąć skrzydeł?
- Jest kilka powodów... Wydaje mi się, że najważniejszym z powodów jest strach. Strach przed reakcją innych na to uczucie... Poza tym, uczucia mogą ranić - jeśli stanę się uczuciowy, to może ktoś poczuje się odrzucony przeze mnie... tak, tu dochodzimy do tego, że poświęcam własne szczęście dla szczęścia innych, nie oczekując niczego w zamian...
- Dex...
- Okej, okej... tak, zapomniałem że znasz prawdę... Oczekuję czegoś. Oczekuję, że osoby dla których szczęścia poświęcam własne, będą mi służyć pomocną dłonią w potrzebie. Że będę mógł na nie liczyć zawsze, o każdej porze dnia i nocy...
- No ale dlaczego w takim razie nie piszesz nigdy tym osobom, gdy ich potrzebujesz?
- Bo... ja... nie chcę po prostu być uważany za ciężar dla innych... Nie chcę by musieli przerywać swoje prace, zajęcia, by tylko przyjechać do mnie i pocieszyć, pogadać... Nie chcę być ciężarem... dlatego nigdy nie mówię wprost, że potrzebuję innych...
- Dex... robisz z siebie teraz frajera, który myśli, że inni go olewają...
- Możliwe, że masz rację... Jednak często mam takie odczucie... Właściwie, to idealne podsumowanie tego, że relacje międzyludzkie są złe... ileż by nie było problemu, gdyby takie relacje się nie nawiązywały...
- Teraz trochę przesadzasz - przecież gdyby nie te relacje, miałbyś tylko mnie do rozmowy...
- Ale byłoby prościej... prawda, jest mała ilość ludzi o których się naprawdę martwię, na których naprawdę mi zależy... ale czasem wydaje mi się, że byłoby dla nich lepiej, gdybym w ich życiu się nie pojawił...
- Czekaj, chwilka... chcesz mi powiedzieć, że tak bardzo zależy Ci na tych osobach, że wolałby się w cień usunąć?
- Nie przeczę... chciałbym ponownie zostać tym samym człowiekiem... o ile wtedy byłem człowiekiem - który nie potrzebował nikogo, który żył sam dla siebie...
- Więc czemu tego nie zrobisz? Droga jest prosta... posłuchaj rozumu!
- Ja... nie mogę. Po prostu czekam i cierpię... ale gdy jakaś osoba potrzebuje pomocy, to jestem pierwszy... Dlaczego? Bo do cholery, zależy mi! Ale... czy innym zależy na mnie? Chciałbym czasem, by ktoś mnie po prostu przytulił gdy tego potrzebuje... by ktoś był przy mnie, gdy będę za bardzo odczuwał samotność... Bym nie był tylko po to, by się dobrze w moim towarzystwie bawić czy też tylko po to, bym pomagał innym w potrzebie... Sam też jestem w potrzebie - ale wtedy jestem sam...
- Kurde, z jednej strony wiem że chrzanisz głupoty, ale z drugiej strony, jestem przecież Tobą... I wiem że coś w twych słowach jest... W Twoich słowach jestem ja - to, o czym marzysz, czego Ci brakuje, to co masz albo... po prostu jestem Twoim szczęściem. Ale tylko Ty znasz odpowiedź, kim tak naprawdę jestem...
Dex zamyślił się chwilę... Po czym spojrzał na swojego "starszego brata" z niedowierzaniem.
- Nie, niemożliwe... Ty jesteś...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz